Kategoria: Relacje

sss

POL-HUN mistrzem Ligi Halowej

Szesnasty sezon koluszkowskiej Ligi Halowej dobiegł końca. Mistrzem okazała się drużyna POL-HUN-u. Jest to pierwszy triumf tego zespołu w historii, wcześniej udawało się zdobyć co najwyżej brąz. Kolejny srebrny medal do kolekcji dorzucają zawodnicy Sonaty. Na najniższym stopniu podium stanęli ambitni zawodnicy Misiów, którzy grają na Lidze dopiero drugi rok i pewnie dlatego chce się im jeszcze tak bardzo. Continue reading „POL-HUN mistrzem Ligi Halowej”

ddds

Relacja z przedostatniej ligowej kolejki.

Przedostatnia kolejka ligi bardzo zawiodła. Na pięć meczów tylko ostatni był naprawdę ciekawy, chociaż i w nim duża przewaga POL-HUN-u przeszkodziła w oglądaniu zmagań z zapartym tchem. Chociaż w niedzielę nie było jeszcze czuć wiosny, Liga wyraźnie zaczyna się drużynom nudzić. Na szczęście mistrzostwo rozstrzygnie się w ostatniej kolejce, więc ta runda gier powinna być lepsza. Continue reading „Relacja z przedostatniej ligowej kolejki.”

Untitledff

Nadal nic nie wiadomo – relacja z 3 kolejki 2 rundy

Druga kolejka po podziale okazała się niepełną. Na halę w Koluszkach nie dojechał Start Brzeziny i wynik meczu tej drużyny z Diabłami trzeba było zweryfikować jako walkower. Tylko trochę więcej emocji było w meczach Atomówek z BKLAKĄ i Galacticos z LKS-em, gdzie te wymienione najpierw drużyny bardzo pewnie (po 4:1) rozprawiły się z mającymi swoje problemy rywalami. W ostatnim meczu Sonata także 4:1 pokonała POL-HUN i to już była pewna niespodzianka (to, jak łatwo zieloni poradzili sobie z przeciwnikiem). Wcześniej po najbardziej emocjonującym spotkaniu Misie rzutem na taśmę wyrwały trzy punkty Marianom. Continue reading „Nadal nic nie wiadomo – relacja z 3 kolejki 2 rundy”

sdsada

Przewrotką w derbach.. – druga kolejka po podziale.

Druga kolejka drugiej rundy dostarczyła wielu emocji. Najpierw niekoniecznie piłkarskich, chociaż mecz POL-HUN-u z Diabłami poza atrakcjami batalistycznymi futbolowo również nie rozczarował. Potem Sonata pokazała Marianom, że do topu trochę im jeszcze brakuje, PLE Zdrowie zrewanżowało się Galaktycznym za niespodziewaną porażkę w pierwszej rundzie, a LKS Gałkówek pomógł BKLACE podtrzymać serię meczów bez zdobytej bramki. Najwięcej działo się oczywiście w derbach Brzezin. Misie po raz drugi w sezonie ograły Start, a Maciej Maślanko pomylił twardy parkiet z piaskiem i postanowił uderzyć przewrotką. Dodajmy – skutecznie.
Continue reading „Przewrotką w derbach.. – druga kolejka po podziale.”

dodrugiej

Pierwsza kolejka po podziale – relacja.

Pierwsza kolejka po podziale rozpoczęła się od wysokiej wygranej Startu nad Sonatą, chociaż różnica czterech goli to nic przy pogromie jaki PLE Zdrowie sprawiło Sonacie. Kryzys Czerwonych Diabłów się nie kończy, co świetnie wykorzystały Misie, wychodząc tym samym na trzecie miejsce w tabeli. Mecz życia rozegrał Susik i poprowadził LKS do ogrania Atomówek. Na koniec POL-HUN nie dał się zaskoczyć Marianom.

Continue reading „Pierwsza kolejka po podziale – relacja.”

sdsaee

Rewelacyjne zakończenie rundy zasadniczej… – relacja z 11 kolejki Ligii

Na dobre kolejki przyjemnie się patrzy i przyjemnie się o nich pisze. W ostatnią sobotę stycznia zawodnicy dali nam dużo radości, co cieszy tym bardziej, że mieliśmy w tej dziesiątek kolejce mecze bardzo ważne. Mariany wygrywając sensacyjnie zapewniły sobie nie tylko podziw publiczności, ale też awans do TOP6. Galacticos przegrali może i stracili szansę na zaszczyt gry z najlepszymi, ale wraz z Gałkówkiem pokazali, że w Grupie Aspirującej też może być ciekawie, tym bardziej, że będzie w niej grało również PLE Zdrowie potrafiące trzykrotnie ukąsić Start Brzeziny. Na deser mieliśmy bardzo dobry przede wszystkim jeśli chodzi o poziom mecz o miano lidera rozgrywek, a nawet najmniej emocjonujący z dzisiejszych pojedynków mecz Misiów z BKLAKĄ potrafił zaciekawić.

Żeby zachęcić do lektury napomknę tylko, że średnia goli z pięciu meczów kolejki to 6,4 bramki na spotkanie, z zastrzeżeniem, że nie mieliśmy ani jednego pogromu.
Continue reading „Rewelacyjne zakończenie rundy zasadniczej… – relacja z 11 kolejki Ligii”

DDSDSDAAAAAA

W oczekiwaniu na podział.. – relacja z 10 kolejki Ligii

Najsłabsza kolejka w sezonie i to zdecydowanie. Jedyny nadający się do oglądania mecz to starcie Diabłów z Misiami, które to drużyny pewnie do samego końca sezonu będą się bić o medale Ligi Halowej. Pozostałe mecze do zapomnienia, może oprócz PLE – LKS, gdzie zwycięstwo stało się faktem w jednej z ostatnich sekund spotkania. POL-HUN, Atomówki i Start miały mniejsze problemy z przeciwnikami.

BKLAKA 0:4 Atomówki

Niestety był to najsłabszy do tej pory występ BKLAKI, choć przyszłość pokaże, że może być jeszcze gorzej. W meczu z najmłodszą drużyną w stawce zespół dowodzony przez Bartosza Kacperskiego mógł być nawet uznawany faworytem, był w końcu wyżej w tabeli i częściej udawało mu się sprawiać dobre wrażenie. Nie tym razem jednak. Pierwszy gol dla Atomówek padł po podaniu przez całe boisko do Niźnikowskiego. Na 2:0 po kilku minutach podwyższył Brodecki. W 12 minucie ten sam zawodnik ładnie strzelił po długim słupku i właśnie od słupka odbiła się piłka. BKLAKA była praktycznie niegroźna, Atomówki atakowały często i groźnie. Jeśli już przegrywający spróbowali coś w przodzie, to w zasadzie zawsze tylko jednym zawodnikiem, który z obroną Atomówek nie miał tego dnia żadnych szans.

Szybko o zmianę wyniku w drugiej połowie postarał się Kamiński, któremu tym razem słupek nie przeszkodził i po kontakcie z nim piłka i tak do siatki wpadła. Oczywiście ciągle co jakiś czas BKLAKA spróbowała skontrować spokojnie i bez pośpiechu grające Atomówki, ale ogólnie Bedełek nie miał wiele roboty. Całkowitego spokoju drużynie Daniela Pawłowskiego dodał jeszcze gol Woźniak na 4:0 W 24 minucie udało się jednak starszej drużynie skonstruować pierwszą godną uwagi akcję. Michał Wójcik wymienił kilka podań z Tosiakiem i od razu było groźniej. Ogólnie spotkanie nie należało do najciekawszych, Atomówki mogły wygrać wyżej, gdyby miały trochę więcej skuteczności (Sytuacje Kamińskiego czy Lipińskiego). Udało im się jednak wywalczyć przedostatnie miejsce w tabeli.
H.Woźniak,F.Niźnikowski,M.Brodecki,M.Kamiński

Misie 0:3 Czerwone Diabły

Najlepszy mecz dnia, choć w tej rywalizacji wygrać nie było trudno, bo kolejka nie rozpieszczała mówiąc najłagodniej. Od początku wyróżniał się Jakub Perek. On i jego koledzy szybko zaczęli zatrudniać Kubę Miszkiewicza, tempo meczu musiało się podobać. Nadawały je Diabły, ale brzezinianie potrafili przeprowadzić kontratak. Mariusz Kaźmierczak zbyt daleko wypuszczał sobie jednak piłkę i nic z nich nie wychodziło. W 8 minucie świetny od początku Sztuka uderzył mocno pod poprzeczkę po podaniu z lewej strony i Czerwone Diabły wyszły na prowadzenie. Podawał Hubert Marczyk, a akcji nie zdołał powstrzymać nawet grający świetnie w defensywie Grochowalski. W pierwszej połowie największe zagrożenie ze strony Misiów miało miejsce chyba po niefrasobliwym zachowaniu Waszczykowskiego, który zastępował w bramce Wątorowskiego. Nominalny napastnik postanowił zabawić się za bardzo i musiał ratować się przed stratą wybiciem na aut.

W drugiej połowie Diabły kontynuowały świetną grę, Duczek jak zwykle inteligentnie rozpoczynał akcje, a Sztuka zbierał kolejne punkty do klasyfikacji kanadyjskiej. W jednej z akcji idealnie zrewanżował się Marczykowi za podanie z pierwszej połowy, a Hubert podwyższył pewnie na 2:0. Waszczykowski nie popełniał już błędów jeśli idzie o rozegranie, a potrafił też dobrze obronić kilka piłek, oczywiście nogami. W 24 minucie niemożliwej rzeczy dokonał Jakub Perek. Najpierw po rajdzie kolejki minął wszystkich przeciwników włącznie z bramkarzem, by z metra strzelić mocno w słupek. Zraziło go to chyba do strzelania, bo potem dogrywał już do Kwiatkowskiego na pustą bramkę i skończył mecz z asystą, choć na gola zasłużył (i próbował). W drużynie Misiów brakowało tym razem dokładności, a bez niej trudno pokonać Diabłów. Brzezinianie stracili miejsce na podium, ale jak się z czasem okazało – tylko na tydzień.
Strzelcy: H.Marczyk,A.Kwiatkowski,J.Sztuka

PLE Zdrowie Rogów 3:2 LKS Gałkówek

Pierwsza połowa trzeciego meczu kolejki nie zapowiadała żadnych emocji. W spotkaniu PLE Zdrowia z LKS-em Gałkówek faworytem byli ci pierwsi i potwierdzali taki osąd dużo lepszą grą od rywali w pierwszej połowie. W 6 minucie wyszli zresztą na prowadzenie po świetnej akcji Tomasza Addamczyka, który na prawej flance zachował się jak rasowy pomocnik i w pojedynkę umożliwił Arturowi Kowalczykowi kolejnego w sezonie gola. Najskuteczniejszy z braci pod koniec pierwszej połowy popisał się zresztą drugim trafieniem, tym razem po podaniu z lewej strony. LKS Gałkówek oprócz tego, że przegrywał, rozczarowywał także w samej grze. Wracający do gry po długim zawieszeniu Łukasz Płeska nie pokazywał w pierwszym kwadransie nic, schowany był nawet Karol. Ale to tylko pierwsza połowa..

..druga była zupełnie inna. Bardzo uaktywnił się zwłaszcza wspominany wyżej Płeska. Wicemistrz rozgrywek z zeszłego sezonu strzelał parokrotnie i w końcu zastępujący Stacheckiego Mankiewicz musiał skapitulować. Płeska pokonał nominalnego obrońcę dwukrotnie dobrymi, mierzonymi strzałami i było bardzo blisko podziału punktów. PLE Zdrowie musiałoby pluć sobie w brodę, gdyby rzeczywiście tak się stało, bo okazję do zabicia meczu mieli choćby Rżanek czy Artur Kowalczyk. Nie zrobili tego, LKS dzięki Karolowi i Płesce ruszył odważniej i w końcu udało się wyrównać. Artur Kowalczyk uratował już jednak w tym sezonie PLE Zdrowie tak wiele razy, że i teraz taki wyczyn specjalnie nie szokował. I mimo, że jego gol na 3:2 z prawie ostatniej sekundy spotkania był najprostszym z wszystkich strzelonych i to nie tylko tego dnia i tak to właśnie Arturowi należą się podziękowania ze strony kolegów, bo to w dużej mierze jego zasługa, że zespół Zdrowia walczył jeszcze o Grupę Mistrzowską (piszę to, gdy gra już w Grupie Aspirującej, gdzie Artur pewnie sobie postrzela).
Strzelcy:A.Kowalczyk(3)-Ł.Płeska(2)

Mariany 1:3 Start Brzeziny

Po tym meczu wydawało się, że Mariany raczej będą musiały walczyć o punkty wśród słabszych drużyn. W spotkaniu ze Startem Goździk i spółka nie mieli żadnych argumentów. Bardzo szybko na 1:0 strzelił coraz lepszy Borowski. Potem mocny strzał Jedynaka przełamał nogę Kiragi i było 2:0. Start rozgrywał od tyłu, w czym prym wiódł rzecz prosta Jarosław Janowski. Brakowało jednak trochę zdecydowania, przyspieszenia, tak żeby dobić rywala. Przez kilka minut nie udawało się zdobyć kolejnego gola, więc Mariany poczuły szansę na coś dla siebie. Oczywiście od szansy do gola jeszcze daleko, tym bardziej, że grający w ataku Skorzycki i Kołada nie potrafili tego dnia sforsować obrony obrońców tytułu. Zrobił to wreszcie Patryk Romanowski, który ładnie zmieścił piłkę między nogami drugiego bramkarza Startu Szyby.

Gol dodał Marianom trochę animuszu i od początku drugiej połowy zespół ten wykazywał dużą aktywność w defensywie. Startowi nie rozgrywało się łatwo. No, tak do 20 metra przed bramką nie było problemów, ale im bliżej świątyni Arka Kiragi, tym gorzej. Nie był to na pewno mecz Borowskiego, który poza golem nie miał wielu udanych zagrań. Jedynak także nie zachwycał, ale w końcu wyszedł mu drugi bardzo mocny strzał tego dnia i było 3:1. Emocje w meczu się skończyły. Janowski grał zbyt pewnie, by Mariany mogły coś ustrzelić, a Start zbyt niedokładnie, by podwyższyć prowadzenie.

Strzelcy: P.Romanowski-D.Jedynak(2)M.Borowski

POL-HUN 8:0 Galacticos

Ostatni mecz kolejki przypominał wiele spotkań poprzedniego sezonu, kiedy to aż cztery drużyny biły się o mistrza, a piąta co prawda szans na tytuł nie miała, ale była tak mocna, że i tak lała zespoły z dołu tabeli bardzo wysoko. Tym razem w role lejących wcielił się POL-HUN, a ostre cięgi dostali Galaktyczni, dla których decydujący mecz miał jednak przyjść dopiero za tydzień. O pierwszej połowie specjalnie nie ma co pisać, POL-HUN miał pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, chociaż nie forsował specjalnie tempa w poszukiwaniu kolejnych goli. Dlatego pewnie stanęło tylko na trzech, autorstwa Macieja Kołady i dwóch Jacka Jankowskiego. Bramkarz drużyny spod Andrespola częściej piłkę z siatki będzie wyciągał w połowie drugiej.

Wtedy to POL-HUN przyspieszy i wyczuje słabość owego golkipera, który jest zresztą zawodnikiem z pola postawionym na bramce chyba zgodnie z jedną z podwórkowych zasad. Oczywiście winić go można może za jedną czy dwie bramki, pozostałe były poprzedzone albo piekielnie mocnymi strzałami Grobelnego, albo takim rozegraniem, że mało kto miałby szansę coś wskórać. Kolejne bramki zdobywali też dobry tego dnia Maciej Kołada, Stasiak, Warda czy strzelający i grający w ogóle bardzo mało Krzysztof Świnoga. To tyle jeśli chodzi o POL-HUN, dla którego był to jeden z łatwiejszych meczów w sezonie. Galacticos zagrali słabo, ale znowu pochwalić trzeba Hajduka, który walczył, przepychał się i sam tworzył sobie sytuacje. Sęk w tym, że tym razem nie potrafił żadnej wykorzystać, a czasami naprawdę powinien zmieścić piłkę w siatce. Zawodnicy POL-HUN-u spełnili jednak swoją poboczną misję i zatrzymali lidera Galaktycznych.
Strzelcy: J.Jankowski(2),K.Grobelny,K.Świnoga,W.Stasiak,B.Warda,M.Kołada(2)

asasasaddd

Tytuł też nie dojechał…relacja z 9 kolejki Ligii

Za nami jedna z najsłabszych kolejek ligowych jakie pamiętam. Dwa mecze (Atomówki – POL-HUN i LKS – Sonata) nie odbyły się, bo oba niżej notowane zespoły nie zebrały składu. Takie sytuacje mogą się oczywiście zdarzyć, ale dwie na kolejkę to jednak przesada. W rozegranych meczach po rozczarowującej grze Misie zremisowały z Marianami 1:1 i straciły miejsce w TOP3 na rzecz Diabłów, które wysoko ograły PLE Zdrowie 5:1. Na deser po tym bardzo skromnym obiedzie Start i Galacticos stworzyły jedyne ciekawe widowisko, które w napięciu trzymało do końca i ostatecznie skończyło się bez niespodzianki.

Misie 1:1 Mariany

Pierwszy rozegrany w sobotę mecz niestety zawiódł na całej linii. Misie i Mariany to drużyny, które w bieżących rozgrywkach zaskoczyły bardzo pozytywnie, mecze z ich udziałem oglądało się momentami bardzo przyjemnie. Oba zespoły są zresztą jak na razie w gronie sześciu szczęśliwców mających awans do Grupy Mistrzowskiej i przynajmniej w przypadku trzecich (po meczu czwartych) brzezinian na pewno tak zostanie. Tym razem coś jednak nie zagrało. Okej, składy nie było najmocniejsze. Brakowało Grzegorza Kaźmierczaka czy Bartosińskiego wśród Misiów i Tomczyka, Wajszczyka, Skorzyckiego po przeciwnej stronie. Szczególnie Mariany mają jednak bardzo szeroką kadrę i mogłoby lepiej zastąpić swoich podstawowych zawodników. W bramce koluszkowian stanął ostatecznie Kiraga i był jednym z lepszych zawodników na boisku. Lepiej w pierwszych kilku minutach wyglądał zespół z ligowego podium. Wspomnniany awaryjny bramkarz nie dał się jednak pokonać, a dodatkowo lepiej od Tomczyka wznawiał grę. W 6 minucie zaatakowali wreszcie zawodnicy w białych koszulkach, a konkretnie Radek Kołada, który dwie akcje zakończył zbyt lekkimi strzałami. Zbyt lekkimi dla Miszkiewicza oczywiście, bo ogólnie aż tak delikatne nie były. Po minucie po ładnym zwodzie sytuację stworzył sobie Goździk. Znowu górą był jednak bramkarz Misiów. Wtedy jeszcze uważałem, że spotkanie jest niezłe, brakuje mu tylko piłkarskiej jakości. Z czasem zdanie zmieniłem, ale na razie jesteśmy w 9 minucie. Wtedy to Kępa i Mariusz Kaźmierczak ładnie sklepali piłkę, ale Kiraga nogami uchronił swój zespół od straty gola. W pierwszej połowie oglądaliśmy jeszcze jedną ciekawą akcję. W 15 minucie Kiraga wyłapał kopniętą z rogu piłkę i idealnie rzucił ją do Mroczka. Ten zszedł do środka, uderzył i znowu na drodze do szczęścia stanął golkiper Misiów.

W drugiej połowie znowu trochę się działo jeśli idzie o sytuacje bramkowe. Obie drużyny nękały bramkarzy, ale to jedyny pozytyw jeśli chodzi o ten mecz. Jakości było dramatycznie mało. Zawodnicy podawali w aut, nie potrafili przyjąć prostej piłki, przewracali się. Akcje ofensywne to tak naprawdę tylko szarpnięcia poszczególnych piłkarzy, na czele z Romanowskim. To on w 20 minucie pięknie strzelił po ziemi, zmuszając Miszkiewicza do interwencji meczu. To on także niestety sfaulował po sześćdziesięciu sekundach blisko swojego pola karnego, co skończyło się stratą gola. Z wolnego mocno między nogami zasłoniętego Kiragi strzelił bowiem Łukasz Markiewicz. Szybko jednak Patryk Romanowski dał wyrównanie swojej drużynie. Po błędzie Hanca miał dużo miejsca na prawej stronie i sprytnym, technicznym strzałem zdobył bramkę na 1:1. Po trzech minutach miał podobną okazję. Tym razem zabrał piłkę Kępie, ale był już atakowany i nie strzelił dobrze. Remis to jak najbardziej sprawiedliwy wynik jeśli chodzi o ten mecz. Jakąś tam okazję miały co prawda jeszcze Misie, które w końcówce dość mocno przycisnęły, ale z Małym w tej formie trudno o kolejne gole. Szkoda, że ten zawodnik nie gra tak jak w zeszłym sezonie, bo dzisiejszy mecz z Diabłami mógłby być naprawdę fascynujący. Tak czy inaczej po słabym meczu Misie remisują z Marianami 1:1 i tracą miejsce w czołowej trójce.
Strzelcy: Markiewicz – Romanowski

PLE Zdrowie 1:5 Czerwone Diabły

Po pięciu minutach gry mieliśmy sporą niespodziankę. Pozbawione najważniejszych (Artur Kowalczyk, Mateusz Lubczyński) ogniw PLE Zdrowie prowadziło z Diabłami 1:0. O piłkę po lewej stronie boiska ambitnie powalczył Rżanek, jakoś wycofał ją przed pole karne, a do pustej bramki z fałsza skierował Roman Kowalczyk. Wcześniej jednak dwie interwencje po strzałach Perka miał Stachecki i w ogóle to Czerwone Diabły wyglądały trochę lepiej. W 7 minucie przewaga w posiadaniu piłki przełożyła się w końcu na gola. Nie najlepsze ustawienie w obronie przeciwników wykorzystał Sztuka podając idealnie do Kwiatkowskiego, któremu zostało już tylko skierować piłkę do siatki. Diabły mając już lepszy wynik zaczęły momentami przypominać sobie najlepsze czasy. Kilka akcji musiało się podobać, piłka z dużą szybkością krążyła między ustawionymi blisko siebie faworytami spotkania. Były to jednak tylko momenty, ogólnie tak dobrze nie było i PLE Zdrowie nie miało się czego wstydzić, przynajmniej w pierwszej połowie i to mimo gola na 2:1, który padł po tak naprawdę dobrym podaniu Ostrowskiego do Rżanka. Wynikła z tego jednak tylko strata i kontra, którą tym razem wykończył Sztuka, a podawał mu Adrian Perek. Ciekawą sprawą jeśli chodzi o pierwszą połowę może być statystyka wybić Wątorowskiego. Niestety żadne nie dotarło do adresata.

Druga połowa była już w wykonaniu PLE Zdrowia dużo słabsza. Diabły od początku grały zdecydowanie lepiej, już w pierwszej akcji zostawiony sam Kwiatkowski spokojnie trafił do siatki między nogami Stachcica. W zasadzie to właśnie teraz Diabły zaczęły klepać i grać piękne o czym pisałem w pierwszym akapicie. Doskonałym zwieńczeniem ich pięknej gry była akcja Sztuki z 23 minuty. Najlepszy zawodnik kolejki najpierw ośmieszył Adamczyka zakładając mu siatkę, po czym sam zakończył akcję golem na 4:1. W końcówce Jakub dołożył jeszcze asystę. Skorzystał z niej Waszczykowski. Skończyło się wysokim 5:1, chociaż PLE miało swoje okazje w drugim kwadransie, głównie po licznych przechwytach Miłosza Kopcia. Zawodnik ten zagrał jeden z najlepszych meczów w sezonie i trochę szkoda, że Roman Kowalczyk czy Marcin Rżanek nie popisywali się w drugiej połowie skutecznością. Niestety kolejny raczej bezbarwny występ zaliczył za to Jakub Perek, któremu w obecnym sezonie idzie słabiej niż zwykle. Oczywiście jeśli jesteśmy przy tym zawodniku trzeba dodać, że oceniamy go surowiej znając realne możliwości. W poprzednich 6 sezonach strzelił bowiem w lidze 102 gole. W tym 2.

Strzelcy: R.Kowalczyk – Sztuka(2), Kwiatkowski(2), Waszczykowski

Strzelcy: Markiewicz – Romanowski

Start Brzeziny 2:1 Galacticos

Przedziwny mecz na zakończenie sobotniej kolejki. Galacticos zagrali bardzo dobrze i powinni zdobyć minimum jeden punkt. Powinni, ale nie potrafili pokonać Pachowskiego, a o swoim kunszcie wreszcie przypomniał Jarosław Janowski i to jednak Start ostatecznie podniósł z parkietu 3 punkty. Dla emocji w Grupie Mistrzowskiej to jednak bardzo dobre okoliczności. Skąd natomiast wynikła szansa dla Galaktycznych w meczu z obrońcami tytułu? Ano stąd, że brzezinianie grali przez niemal 15 minut bez jednego zawodnika i z uczącym się dopiero tej ligi Smugą. Galacticos zaskoczyli natomiast i postanowili pograć piłką, dzięki czemu przewagę liczebną naprawdę było widać. Dobry skład drużyny spod Andrespola o wysoka forma Hajduka i kilku jego kolegów powinny zwiastować niespodziankę. Było jej naprawdę blisko, bo ubrani na niebiesko zawodnicy mieli dużą przewagę, popisywali się ciekawymi podaniami i strzelali bardzo często i mocno. W życiowej formie był jednak Pachowski. Marcin bronił efektownie i przede wszystkim skutecznie, a roboty miał co niemiara. W 14 minucie na hali niespodziewanie dla kibiców i Galaktycznych pojawili się Koperniak i Swaczyna. Co ciekawe jeszcze w pierwszej połowie padł gol dla Startu. Udział nowych piłkarzy był przy nim jednak żaden. Bramkę po indywidualnej akcji zdobył Jarosław Janowski.

W drugiej połowie, już przy wyrównanych składach, nadal skazywani na porażkę zawodnicy w niebieskich strojach prezentowali się nieźle. Przesadą byłoby powiedzenie, że grali piłką lepiej od Startu, ale jak na siebie szło im bardzo dobrze. Mistrzowie sprzed roku nie zachwycali, podawali niedokładnie, nie mogli wejść w odpowiedni rytm. Tyczy się to szczególnie dwójki spóźnionych, bo Janowski, Szubert czy Jedynak potrafili zagrozić. Ten ostatni strzelał jednak w sobotę bardzo niecelnie, choć często. W końcu dobry występ Galacticos golem na 1:1 potwierdził niezawodny Hajduk. Był to jedyny gol, którego puścił tego dnia Pachowski, w pozostałych sytuacjach także w tej połowie wyczyniał między słupkami cuda. Obok niego do szóstki kolejki trafi także Jarosław Janowski, który w 27 minucie będąc idealnie na wprost bramki uderzył mocno z czuba, a piłka przełamując ręce bramkarza wpadła do siatki. Start rzutem na taśmę wygrał więc 2:1 i jest już na miejscu 6, a po dwóch ostatnich kolejkach pewnie znajdzie się jeszcze o oczko wyżej.

Strzelcy: Janowski(2) – Hajduk

kkkkkk

Świetny start i ucieczka Sonaty.. – relacja z 8 kolejki Ligii

W ósmej kolejce stało się to, na co się od jakiegoś czasu zanosiło. POL-HUN wreszcie stracił punkty (choć nie przegrał) i jedyną wygrywającą wszystko drużyną w lidze pozostała Sonata, która rozgromiła PLE Zdrowie 7:2. Dobre drugie połowy dały trzy punkty Marianom i Galacticos. Spóźnienie LKS-u Gałkówek sprawiło, że Start urządził sobie towarzyską gierkę na niskim poziomie trudności (tylko 4 przeciwników). Continue reading „Świetny start i ucieczka Sonaty.. – relacja z 8 kolejki Ligii”

fffff

Czyste konto Adamsa w meczu Wątora… – Relacja z siódmej kolejki Ligii

Siódma kolejka za nami. W hicie Sonata bez straty bramki pokonała Czerwone Diabły. BKLAKA postawiła się POL-HUN-owi, ale jednak nie dała rady zatrzymać maszyny. Wysoko wygrały tylko drużyny z Brzezin. W meczu PLE Zdrowia z Marianami padł za to jeden z ładniejszych goli w sezonie.
Continue reading „Czyste konto Adamsa w meczu Wątora… – Relacja z siódmej kolejki Ligii”

6kol

Zmiana warty w Brzezinach – relacja z 6 kolejki

Jesteśmy już za półmetkiem fazy zasadniczej. Po szóstej kolejce wyjaśniło się, że szans na nic wielkiego nie ma już Start Brzeziny, który uległ w derbach Misiom. Poza tym wygrywali także zawodnicy Sonaty, POL-HUN-u i Diabłów, więc w kwestii mistrzostwa wiele się nie zmieniło. LKS Gałkówek i Mariany potwierdziły natomiast, że grają na podobnym poziomie i podzieliły się punktami. Continue reading „Zmiana warty w Brzezinach – relacja z 6 kolejki”

5

Emocje na Start i na koniec.. – relacja z 5 kolejki Ligi

Niecodziennie wydarzenia z początku pierwszego meczu trochę przedłużyły nam piątą kolejkę, ale ostatecznie nawet w tym meczu nie padło ponad 50 bramek. Nie zmienia to faktu, że było trochę emocji, choć głównie w ostatnim meczu. Wcześniej Misie, POL-HUN i Galacticos wygrywały bardzo spokojnie. Continue reading „Emocje na Start i na koniec.. – relacja z 5 kolejki Ligi”

4kol

Postraszeni faworyci.. – Relacja z 4 kolejki

Mimo braku zdecydowanego szlagieru czwarta kolejka była bardzo ciekawa. Stało się tak za sprawą trzech skazanych na porażkę drużyn, które dłużej lub krócej stawiły opór dużo lepszym przeciwnikom. Galacticos przez 15 minut, BKLAKA przez ponad 20 i LKS przez cały mecz pokazały, że można walczyć z wielkimi tej Ligi. Ostatecznie jednak wszystkie te drużyny przegrały, tracąc łącznie 13 goli i to ich przeciwnikom należą się większe pochwały. Największe zaś idą na konto PLE Zdrowia Rogów za spokojne ogranie Atomówek.
Continue reading „Postraszeni faworyci.. – Relacja z 4 kolejki”

trzecia

Emocje momentami aż za duże… – Relacja z 3 kolejki

Kolejna kolejka ligowych zmagań za nami. Tym razem niesamowite widowiska przypadły na koniec. Dwa ostatnie mecze były prawdziwą gratką dla kibiców. Atomówki zremisowały z LKS-em, a Start ograł Sonatę, ale ile było przy walki i emocji…Poza tym kolejny dobry występ zanotowały Mariany, a w kryzysie zdaje się pozostawać BKLAKA.

Continue reading „Emocje momentami aż za duże… – Relacja z 3 kolejki”

1kolejkaico

Ho, ho, Chojecki… – Relacja z 1 kolejki Ligi

Pierwsza kolejka za nami. Przyniosła niespodziewane zwycięstwo debiutantów, popis doświadczego Krzysztofa Grzelaka, porażkę obrońców tytułu i zaprezentowanie się prawdziwego Dream Teamu w pasiastych strojach. Dostęp do opisów danego meczu macie poprzez kliknięcie na wybrane spotkanie na stronie głównej. Tutaj wersja łączona dla wszystkich, którzy chcą przeczyać opisy za jednym zamachem.
Continue reading „Ho, ho, Chojecki… – Relacja z 1 kolejki Ligi”

ssss

Puchary rozdane – relacja z ostatniej kolejki

Ostatnia kolejka Ligi Halowej miała być, i była, areną starcia FC Gałkówka i Start Brzeziny. Niestety wcześniejsze wyniki sprawiły, że ten mecz nie mógł już nic zmienić. Dlatego nie wystąpili w nim ani Chojecki, ani Łakomy. Ważniejsze jest jednak to, kto w tej ostatniej serii gier w końcu się zaprezentował w pełni. Mowa oczywiście o Piotrze Boczyluku.

Continue reading „Puchary rozdane – relacja z ostatniej kolejki”

startztytulem

Startu Brzeziny zwycięstwo w hicie i lidze – relacja z 15 kolejki

Poprzednia niedziela była dniem, który wyłonił mistrza. Po fantastycznym meczu Start Brzeziny zapewnił sobie tytuł, emocji nie brakowało, a bohaterem zostali Łakomy i Olejniczak. Nie oznacza to jednak, że ostatnia kolejka będzie już tylko przyjaznym dokończeniem rozgrywek. Nadal sprawą otwartą jest jednak drugie miejsce.
Continue reading „Startu Brzeziny zwycięstwo w hicie i lidze – relacja z 15 kolejki”

hqdefault sss(2)

Trzy okrążenia do mety – relacja z 12 kolejki

Remis w najważniejszym meczu sobotniej kolejki był na rękę Startowi Brzeziny i FC Gałkówkowi. Koluszkowskie zespoły skomplikowały sobie sytuację w tabeli, choć oczywiście układ gier na koniec nie pozwala odbierać im szans. Po niedzieli prawdziwe powody do radości miał już tylko Start. Po kolejnym remisie na szczycie strata FCG do brzezinian wzrosła, ale nadal jest do odrobienia w przeciągu dwóch kwadransów. Podsumowując – wszystko jest nadal możliwe, a grawer będzie musiał się wstrzymać z wykonaniem napisu na pucharze prawdopodobnie aż do walentynek. Continue reading „Trzy okrążenia do mety – relacja z 12 kolejki”