sloko2

Przesłodzone oceny. Część 2.

Druga część posezonowych ocen, w których oprócz recenzji wyników zespołów przyznaję też punkty za styl. Dla kibiców ważne jest przecież to, żeby gra zespołu się po prostu podobała, a nie była tylko skuteczna. Pora na kolejne cztery drużyny, tym razem te, które zajęły dwa pierwsze miejsca w Grupie Aspirującej i dwa ostatnie w Grupie Mistrzowskiej. Są to więc przedstawiciele ligowej klasy średniej, co wiąże się z dużą ilością „trójek”.

ostatki_pleZaraz po mistrzostwie Europejczycy zajęli niezłe 4 miejsce, by w piętnastej edycji zaprezentować się fatalnie i skończyć na pozycji numer 8. Zdecydował o tym głównie katastrofalny początek sezonu. Przypomnijmy, że PL Europa przegrała pierwsze 6 meczów. Przełamanie nastąpiło dopiero w starciu w znajdującym się w jeszcze niższej formie POL-HUN-em, ale i po tym zwycięstwie nastąpiły kolejne 2 porażki, w tym ta chyba najbardziej zawstydzająca – z BKLAKĄ. Na szczęście dla mistrzów Ligi sprzed dwóch lat ich forma z czasem zdecydowanie  urosła i w kolejnych 7 meczach nie zaznali oni gorzkiego smaku porażki. Trzeba przyznać, że takiej serii nie powstydziłaby się żadna (poza Diabłami oczywiście) inna ekipa z HLPN. Na lepszą grę PLE wpływ miała na pewno stabilzacja na newralgicznej pozycji bramkarza. Między słupki z czasem wrócił Przemysław Turek, który w perspektywie całej kampanii był najlepszym z trójki golkiperów, a co najważniejsze niemal zawsze był do dyspozycji kolegów z drużyny. Drugi ważny powrót wiąże się z postacią Konrada Bryszewskiego, który szczególnie zaraz po wyleczeniu kontuzji potrafił wmocnić siłę rażenia Europy. A ta oparta była na Trzewikowskim i Arturze Kowalczyka. Dyspozycja tego drugiego bardzo falowała, ale już Krzysztof może zaliczyć kolejny sezon do udanych. Jeśli chodzi o styl to dominowały oczywiście dynamiczne kontrataki, wykorzystujące właśnie umiejętności Trzewikowskiego. Dużo gorzej PL Europa grała w ataku pozycyjnym, męcząc się z rywalami i często waląc głową w (nieprzesunięty tym razem) mur. Jedynka za wyniki na grafice poniżej wynika oczywiście z tego, że opisywana drużyna w ostatnich edycjach potrafiła walczyć o podium, raz zdobywając nawet Puchar, a w odsłonie piętnastej nie wygrywa nawet Grupy Aspirującej.

ostatki_ple_2

ostatki_fcgDrugie z rzędu mistrzostwo Grupy Aspirującej oznacza brak postępu, przynajmniej jeśli chodzi o wyniki. Postęp widać bowiem w grze FC Gałkówka, szczególnie jeśli weźmiemy przedostatni sezon i początek minionego. Z czasem grę FCG oglądało się z przyjemnością, choć w obliczu osłabień kadroywch zdarzały się i występy słabe. Pięnasta edycja Ligi pokazała, ile dla tej drużyny znaczy Karol Chmielewski, którego kilkumeczowa nieobecność sprawiła żółto-czarnym sporo kłopotów. O roli ekspresowego Karola wiedzą jednak wszyscy, dlatego chciałbym pochwalić inne postaci, a mianowicie Bartka Waleskiego i Przemysława Kaźmierczaka. Obaj mieli duży udział w tworzeniu ciekawych, opartych na szybkiem wymianie piłki, akcji. Obaj zdobyli też po 6 bramek w tym sezonie, co jest najlepszym wynikiem w wewnętrznej klasyfikacji. Z dobrej strony pokazał się także Ireneusz Samiec, który ma jednak na razie zbyt mały wpływ na drużynę, by konkurować z Chmielewskim, Waleskim czy Kaźmierczakiem o miano plusa sezonu. Oczywiście chwaląc młodszych nie można zapomnieć o Żaku, Pawłowskim czy przede wszystkim Łukaszu Klate-Drynkmanie, którzy zajęli się zabezpieczaniem tyłów, i szczególnie w przypadku tego ostatniego, wychodziło im to bardzo dobrze. Dlaczego więc w obliczu tylu zalet nie udało się Gałkówkowi awansować do Grupy Mistrzowskiej? Nie decydował bowiem o tym mecz derbowy z LKS-em, mecz zresztą świetny i pełen walki, emocji uwieńczony ładnym golem Samca, a korespondencyjne potyczki w ostatniej kolejce rundy zasadniczej, kiedy to LKS poradził sobie z Sekretem B albo i C, a FC Gałkówek wyraźnie uległ PL Europie. Z powodu kolejnego braku udziału w walce o coś wyniki FCG oceniam zaledwie na 2 oczka.

ostatki_fcg_2

ostatki_lks

Ciekawa drużyna, która w swoim optymalnym składzie potrafiła stworzyć naprawdę interesujące widowisku. Na duże brawa zasługuje postawa gałkowian w meczach Grupy Mistrzowskiej, meczach przegrywanych. Mimo wyników LKS pokazał jednak chęć do gry, walkę i ambicję, a obecność najważniejszych ogniw sprawiła, że przewaga rywali nie była aż tak przytłaczająca. Nie jest tajemnicą, że zakwalifikowanie się do ligowego TOP6 było możliwe dzięki słabiutkiej kadrze Sekretu w ostatnim meczu rundy zasadniczej. Żeby jednak LKS Gałkówek znalazł się w halowym raju musiał wykorzystać okazję i ten okaleczony Sekret po prostu pokonać, co się udało. Nie dałoby to jednak nic, gdyby nie dwanaście punktów zgromadzonych w 4 pierwszych kolejkach. Wtedy to jeden z dwóch nowych zespołów w lidze pokazał skuteczność i dyscyplinę taktyczną, dzięki którym udało się pokonać m.in. Juniorów. Trudno zapomnieć spotkanie z PL Europą, w którym bohaterowie tego akapitu przegrywali od 1 minuty, ale konsekwentnie atakując przez dalszą część spotkania zdołałi w końcówce wyrównać, a potem po dwóch kontrach wygrać 3:1. Pozytywny obraz drużyny zaciera oczywiście środek sezonu. Faza ta przyniosła serię 6 porażek z rzędu, ponoszonych często w słabym stylu. Stąd takie, a nie inne oceny. Plusem wg mnie Igor Gałka, który strzelał co prawda mniej niż Karpiński, ale miał też więcej zadań defensywnych

ostatki_lks_2

ostatki_sekret

Ocena za wyniki może wydawać się rzeczywiście przesłodzona, ale patrząc realnie skład Sekretu z piętnastej edycji Ligi nie wygląda okazalej niż kadry LKS-u, FCG czy PL Europy, szczególnie jeśli spojrzymy na skład naprawdę grający w weekendy w ligowych potyczkach. Dlatego też zajęcie miejsca tuż za wielką, niedoścignioną czwórką wydaje się wynikiem bardzo dobrym. Mówiąc krótko: Sekret maksymalnie wykorzystał swój potencjał. Wrażenie robi też uzyskanie 4 punktów w dwóch genialnych spotkaniach z Sonatą. Drużynę Sekretu Zdrowia trudno wyobrazić sobie bez Krzysztofa Grobelnego, który potrafił w pojedynkę pokonać przeciwnika, ale miał też wiele przeciętnych spotkań, po których mógł co najwyżej zachwycać się chyba najefektowniejszą sztuczką techniczną, jaką wykonał w jednej z pierwszych kolejek. Istostny wpływ na grę Aptekarzy miał także doświadczony Leszek Warchoł, który potrafił niezmordowanego Grobelnego odpowiednio uruchamiać. Dużą rolę w obronie odgrywał Jacek Skibiński, choć akurat za jego wcale skutecznie poczynania wielu punktów za styl przyznać nie można. Tych byłoby pewnie znacznie więcej, gdyby częściej niż 2 razy biało-fioletową koszulke przydział Maciej Kołada.. O miano plusa walczyć mogą Grobelny i Mroczek. Pierwszy z nich miał przebłyski geniuszu, drugi prezentował zaskakująco wysoką formę przez cały sezon. Wybieram pierwszego, a jeśli jeszcze o wybieranie chodzi – to ciekawym jest wybór bramkarza na nowy sezon. Przypomnijmy, że w minionym Zimnickiego zastąpił na dobre Wątorowski, który bronił jednak słabiej, niż jeszcze dwanaście miesięcy temu w barwach POL-HUN-u II, gdzie robił furorę.

ostatki_sekret_2

Niedługo część 3 i ociekające lukrem oceny ligowej śmietanki.