backback

Rewelacje i rozczarowania rundy zasadniczej.

Za nami pierwsza ważna część sezonu, pora więc na jakieś podsumowanie. Jako, że relacje są długie staram się, by inne teksty były mniej obszerne. Poniżej subiektywna lista plusów i minusów z jedenastu kolejek rundy zasadniczej.

rewelacjeBudmar

Mimo wszystko mistrzowie sprzed roku zasługują na znalezienie się na tej liście. Tytuł zdobywali bowiem jako drużyna z środka stawki, na którą nikt nie stawiał. Po takim niespodziewanym sukcesie następny sezon zazwyczaj bywa trudniejszy. Dobrymi przykładami są np. Justynów, który po broniąc mistrzostwa uplasował się na 8 pozycji, czy czwarta PL Europa z ostatniego sezonu. Budmar pokazał jednak przez jedenaście kolejek, że i w tym roku jest głównym kandydatem do zdobycia pucharu. Gra rogowian wygląda nawet jeszcze lepiej, niż w poprzedniej kampanii. Jest to niewątpliwie zasługa stabilności składu. Budmar praktycznie w każdym spotkaniu ma do dyspozycji wszystkich zawodników, a gdy tylko Piotr Ziółkowski nie może wystąpić, zastępuje go Kacper Kirwiel. Ten ostatni szybko zaaklimatyzował się w drużynie i od pierwszego występu wnosił do niej sporo jakości. Minimalnie słabszą dyspozycję z początku sezonu ma już za sobą Jarosław Janowski i obecnie jego gra wygląda już imponująco. Oddzielny akapit należałoby poświęcić Piotrowi Szymkowskiemu, który w tegorocznych rozgrywkach z solidnego bocznego defensora stał się jednym z liderów drużyny, wykazując się i ciężko pracą w destrukcji, i świetnymi liczbami, jak to mawia Mateusz Borek, w grze do przodu.

Czerwone Diabły

Kolejny zespół, który w tym sezonie imponuje zaangażowaniem w Ligę. Ujawnia się ono poprzez frekwencję, która w przypadku Czerwonych Diabłów nie zawsze była sprawą oczywistą. W pierwszej części piętnastej edycji Ligi nie było jednak spotkania, w którym brązowi medaliści sprzed roku mieliby jakiekolwiek problemy ze składem. Diabły dysponują zdecydowanie najszerszą kadrą w stawce, która jeszcze bardziej iponująco wygląda po dołączeniu do zespołu Adriana Perka, Jakuba Sztuki i Tomasza Łapina. Rewelacją jest też na pewno zmiana stylu gry, który może w końcowym rozrachunku przynieść Diabłom upragniony sukces. Obecny sezon pokazuje, że ta świetna w ofensywnie drużyna jeszcze lepiej wygląda w obronie. Przypominające futsal z najwyższej półki akcje Jakuba Perka, Waszczykowskiego czy Gicela są równie ważne, co „czarna robota” jaką z tyłu wykonują Adrian Marczyk czy Krzysztof Duczek. Popis gry w destrukcji Diabły dały w spotkaniu z Budmarem. Po strzeleniu gola liderzy skupili się na przeszkadzaniu rywalom i robili to stu procentową skutecznością, dokładając w międzyczasie bramkę na 2:0. Niebagatelną rolę w rewelacyjnej dyspozycji Diabłów ma także Rafał Adamczyk. Bramkarz tego zespołu musiał do tej pory skapitulować zaledwie 3 razy (dwa pozostałe gole puścił zastępujący go golkiper)!.  Opisywany wyżej Budmar i Diabły to zdecydowanie dwie najlepsze drużyny tego sezonu i trudno przypuszczać, żeby to nie między nimi rozegrała się walka o mistrzowski tytuł. Oby tylko decydował o tym ostatni mecz…

LKS Gałkówek

Udział w Grupie Mistrzowskiej to dla zespołu grającego na hali pierwszy sezon duży wyczyn. LKS dostąpił tego zaszczytu dzięki pięciu wygranym meczom, z czego aż cztery zwycięstwa zostały odniesione w czterech pierwszych meczach sezonu. Przyznam, że przemknęła mi wtedy przez głowę myśl o kolejnej drużynie na którą nikt nie liczy itd… Szybko jednak nadeszły kolejki piąta, szósta i tak aż do dziesiątej, w której to gałkowianie musieli uznawać, niekiedy nawet przygniatającą, wyższość rywala. Ostatnia seria gier znowu okazała się jednak dla LKS-u szczęśliwa – uznawany za faworyta Sekret miał olbrzymi problem z kadrą i i jedna z dwóch najmłodszych ekip w stawce wygrała po raz piąty w sezonie, awansując dzięki temu do TOP6 (dzięki temu i porażce FCG oczywiście). Na wyróżnienie w LKS-ie zasługują na pewno Gałka, Karpiński i Jaskulski. Pierwszy z nich grał chyba najrówniej przez całą rudnę, pozostali błyszczeli szczególnie na począrku. LKS ma jednak problem ze składem. Drużyna wygląda dobrze wtedy, kiedy na boisku przebywa większość jej najlepszych piłkarzy. Zastępujący ich zawodnicy nie gwarantują już zbliżonej jakości. Ciekawą postacią jest także Adrian Brzeziński – zdolny napastnik, który ponad połowę meczów musiał przestać na bramce, zresztą spisując się wcale nienajgorzej i w tej roli.

rozczaPOL-HUN

Zeszłoroczny brak awansu do Grupy Mistrzowskiej był w przypadku POL-HUN-u traktowany w pierwszej kolejności jako sensacja, a dopiero w dalszej jako zawód. Teraz postawa tej drużyny po prostu rozczarowywuje. POL-HUN-owi nie przystoi tracić co najmniej 5 bramek w 60% wszystkich rozegranych meczów, nie mówiąc już o przegraniu 7 z nich. Rozczarowanie może być tym większe, że dla części jego autorów nie jest to pierwszy taki smutny moment w halowych karierach. Trzeciej drużynie Ligi sprzed dwóch lat nie zdołał pomóc nawet Sławomir Pietrzyński, który może nie wdziewał klubowej, zresztą bardzo ładnej, koszulki, ale poziomem gry przystosował się do całego zespołu. Pocieszeniem dla POL-HUN-u może być wynosząca zaledwie 4 punkty strata do 8 miejsca, którego zajęcie byłoby powtórzeniem wyniku sprzed roku. Wydaje się jednak, że zespół ten powinien walczyć o coś więcej.

Słamar Wągry

Niestety Słamaru nie można pominąć w tym zestawieniu. Oczywiście pierwszy sezon zazwyczaj bywa trudny, a miejsce LKS-u wynika po części ze słabości środka ligowej tabeli, ale i tak przegranie wszystkich meczów w rundzie musi być wielkim rozczarowaniem. W składzie Słamaru nie brakuje nazwisk znanych w koluszkowskim futbolowym światku, ale ich obecność nie przekłada się w żaden sposób na grę drużyny. Dodatkowym problemem jest kontuzja Jarosława Cichala – podstawowego bramkarza, który był zdecydowanie najjaśniejszym punktem Wągrów w pierwszych meczach. Odrobienie siedmiopunktowej straty do BKLAKI może być już niemożliwe, ale zdobycie honorowych punktów powinno stać się naczelnym celem Słamaru na ten sezon. Zawsze można też liczyć na nieobecność któregoś z rywali 🙂

Start Brzeziny

Jeśli ma się w drużynie Roberta Łakomego nie można nie mierzyć w mistrzostwo Ligi. Były piłkarz Ekstraklasy nie zawodzi w tym sezonie (może poza ostatnim meczem rundy), pokazując czasami zagrania po których ręce same składają się do oklasków. Zawodzą natomiast jego koledzy, którzy nie zawsze pojawiają się na hali. Efektem tego jest częsta gra bez zmian, która przy niezwykle intensywnym stylu gry prowadzi do szybkiego opadnięcia z sił całej drużyny. Tych ostatnich zresztą i tak brzezinianie mają jakby mniej niż rok temu. Może to wrażenie złudne, ale wydaje się, że piłkarze Startu są w gorszej dyspozycji fizycznej, niż w poprzednich rozgrywkach. Do historii Ligi przejdzie oczywiście mecz Startu z Budmarem, w którym to brzezinianie prowadzili już 4:0, by przegrać ostatecznie 5:6. Po tamtym szalonym spotkaniu trudno jednak było o rozczarowaniu. Przyszło ono dopiero po łatwych porażkach z Sonatą i Czerwonymi Diabłami, które skazały Start na drugie z rzędu czwarte miejsce.

Kto Was rozczarował, a kto zaskoczył pozytywnie?