sss

POL-HUN mistrzem Ligi Halowej

Szesnasty sezon koluszkowskiej Ligi Halowej dobiegł końca. Mistrzem okazała się drużyna POL-HUN-u. Jest to pierwszy triumf tego zespołu w historii, wcześniej udawało się zdobyć co najwyżej brąz. Kolejny srebrny medal do kolekcji dorzucają zawodnicy Sonaty. Na najniższym stopniu podium stanęli ambitni zawodnicy Misiów, którzy grają na Lidze dopiero drugi rok i pewnie dlatego chce się im jeszcze tak bardzo.

Niestety ostatnia kolejka bardzo mocno rozczarowała. Opisując przedostatnią byłem pewien, że dzisiaj (albo już wczoraj) będzie lepiej, ale nie było. Odbył się tylko jeden mecz, który poniżej pokrótce opiszę. Pozostałe cztery należy zweryfikować jako walkowery na korzyść kolejno PLE Zdrowia, Marianów, Galacticos (którzy zagrali towarzysko z połączonymi siłami BKLAKI i Marianów i wygrali 9:1) i POL-HUN-u. Zazwyczaj finałowa kolejka była pewnym świętem, na trybunach było wielu kibiców i tak dalej. Tym razem mieliśmy raczej przygnębiającą atmosferę, którą poprawiły dopiero gromkie brawa dla wszystkich drużyn odbierających puchary za udział w lidze lub zajęcie jednego z trzech pierwszych miejsc, a także wyróżnionych zawodników. Oczywiście były przypadki, że trofeum odbierał tylko jeden przedstawiciel zespołu, ale z drugiej strony Misie zakupiły nawet bluzy na tę okazję więc wszystko się zbilansowało. Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko, że Królem Strzelców rozgrywek został Roman Kowalczyk z 17 bramkami na koncie, a najlepszym bramkarzem Jakub Miszkiewicz, co do czego chyba nikt nie ma wątpliwości.

Sonata 1:0 Misie

Jedyny rozegrany w sobotnie popołudnie mecz mógł się podobać. Misie i Sonata od początku pokazały, że im zależy, więc i tempo było odpowiednie, i walki na boisku nie brakowało. Obie połowy spotkania były bardzo wyrównane, choć minimalnie lepsza z przebiegu gry była jednak Sonata. Łatwego życia z Bartosińskim nie miał Piotr Grobelny. Defensor Misiów zatrzymał kolejnego świetnego napastnika, wcześniej wyłączając z gry Macieja Borowskiego. Tym razem dwukrotnie próbował też wprowadzać piłkę do gry i inicjować kontry swojej drużyny i było widać, że w tym elemencie ma jednak sporo do poprawy. Wobec nieobecności Grzegorza Kaźmierczaka najbardziej walecznym zawodnikiem na boisku był chyba Maślanko, ale nie przełożyło się to tym razem na czysto piłkarską jakość. W Sonacie w defensywie dużo pracy miał Grzelak i wywiązywał się ze swoich obowiązków na piątkę, a dodatkowo jak na początku sezonu potrafił pomóc z przodu. Brak Nasalskiego i problemy Grobelnego z uwolnieniem się od kryjącego go ciągle Bartosińskiego sprawiły, że ofensywa leżała głównie na barkach braci Bryszewskich. To właśnie starszy z nich Konrad strzelił na 1:0, dobijając własne uderzenie. Ogólnie prób zaskoczenia bramkarza z dystansu było w tym spotkaniu dużo, ale między słupkami stali na tyle dobrzy fachowcy, że skończyło się tak niskim wynikiem. Więcej ze swoich umiejętności pokazać musiał Miszkiewicz i dobrym występem, umiejętnym skracaniem kąta itd. pokazał, że zasługuje na statuetkę dla bramkarza sezonu. Podsumowując oglądaliśmy bardzo zacięte spotkanie, w którym nie brakowało pojedynków ciało w ciało, strzałów z daleka i prób tworzenia składnych, szybkich akcji. Na pewno takie mecze chcielibyśmy oglądać w kolejnym sezonie Halowej Ligi Piłki Nożnej. Obie drużyny pokazały, że im zależy i że zasługują na miejsca na pudle. Trochę lepsza była jednak Sonata i to ona sięgnęła po ostatnie trzy punkty w szesnastym sezonie rozgrywek.
Strzelcy: K. Bryszewski

Dekorację najlepszych uświetnił swoją obecnością fundator Pucharu – burmistrz Waldemar Chałat.

Fundatora Pucharu Prezydenta, z którego cieszyć się mogło PLE Zdrowie, na hali nie było.

Na koniec zespoły wykorzystały bramki do robienia sobie zdjęć. Na przykład takich:
dddsds

W imieniu jednoosobowej redakcji bardzo dziękuję każdemu, kto przeczytał opis chociaż jednego meczu. Był to kolejny sezon Halówki, który starałem się trochę uatrakcyjnić moją stroną. Nie udało się zrobić wielu rzeczy, które planowałem, nie zawsze też byłem wystarczająco szybki i uważny, ale ogólnie chyba nie było aż tak źle. Najważniejsze, że opisany jest każdy z meczów oddzielnie, a nie tylko w formie relacji ogólnej, więc kiedyś będzie łatwiej dotrzeć do danego, szukanego spotkania. Pojawi się jeszcze jeden tekst na podsumowanie ligi, a potem zobaczymy.